Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu

On mnie budzi
I mówi mi wciąż by iść
Iść od ludzi
I zamiast coś mieć
Znów być
Być kimś innym
I siedem śnić snów jak kot
Ptakiem zwinnym
Gdy przerwać ktoś chce
Mój lot

Ten głos jest we mnie tu
Pójdę za nim znów
Aż do Katmandu

On mnie woła
I w uszach mi brzmi
Jak gong
Może zdołam rozerwać choć raz
Ten krąg
Czy odmienię na moment
Gdzieś tam swój los
Czy zwątpienie
Mocniejsze jest niż ten głos

Ten głos...


Zamykam drzwi
Zostaniesz dziś
Rozpalać żądze

Wiem czego chcesz
Zawstydzę cię
Głęboko może

Wreszcie jest czas by ktoś
Przerwał ten trans zły los
Wreszcie jest czas by ktoś
Poczuł to co czujesz
Co powiesz na konkretną grę?

Obiecam ci
Opadniesz z sił
Nasycić w końcu ciebie chcę

Wreszcie jest czas...

Spróbuj więc
Będe rajem dla twych ust
Razem będzie łatwiej dzielić ból
Spróbuj więc
Będe ogniem gdy
Twe ciało drży
Zmęczone przez rozkoszy grę

Na koniec ty
Zatoniesz w mych
Falach rozkoszy
Wreszcie jest czas...
Spróbuj więc...